Master of disaster

Stypa. Ponad 100 osób na sali, nastroje wręcz dopisują. Niestety nie można powiedzieć tego samego o atmosferze w kuchni. Jak zwykle wszystko robimy nie tak. Młodemu kucharzowi koszula przykleja się do pleców, chyba głównie ze stresu. Przełożony cały czas patrzy, krytykuje. Czas na deser. Na stołach lądują talerze, metalowe półmiski wypełnione są gałkami lodów w 2 smakach. Czterech kelnerów czeka w gotowości na pierwsze egzemplarze. Kulka waniliowych, kulka truskawkowych, rurka herbaciana, listek mięty, różyczka z bitej śmietany. Banalnie proste! Jak się okazuje, nie do końca – lody obracają się w pucharku zostawiając karygodne ślady. Właśnie skończyłem swój premierowy deser. Majstersztyk. Szef kuchni spojrzał gniewnie i zapytał mnie, czy zapłaciłbym za niego 8,5 CHF. Poddałem wyrób ocenie po czym stwierdziłem, że tak (pomimo że w Polsce mógłbym zjeść podobny za 15 zł).

-Gdybym ja dostał coś takiego, zrobiłbym to – po czym wziął do ręki deser i zasymulował rzut niczym w konkursie pchnięcia kulą. Rzut i pchnięcie się wykluczają, ale mniejsza o większość 😉 Pokaz przerwał komunikat z tyłu, że prawdopodobnie mamy zrobioną niewystarczającą liczbę gałek. Podczas przygotowań, młody kucharz zrobił je zgodnie ze wzorem: liczba gości x 2, czyli po 2 kulki dla każdego. Założył bardzo optymistyczną wersję, w której żadna gałka nie ulega zniszczeniu podczas nakładania. Wściekłość szefa sięgała zenitu. Pierwsi goście kończyli desery podczas gdy znaczna grupa miała ich w ogóle nie otrzymać. Kelnerów mamy więcej niż osób przygotowujących dania, dodatkowo młody musiał w pośpiechu ‘robić gałki’ 😉 Szef kuchni chyba nie chciał już w tym uczestniczyć. Wściekły wyszedł z pomieszczenia. Można uogólnić, że wszystko co nie wyszło spod ręki mistrza było do niczego.

Rozejrzałem się po kuchni, na blacie stały gotowe do wypełnienia pucharki. Czas wziąć sprawy w swoje ręce, w końcu zrobiony przeze mnie deser wyglądał bardzo dobrze (nadal tak uważałem). Wyobraźcie sobie minę przełożonego, gdy po powrocie zastał mnie za sterami foliowego worka do kręcenia różyczek z bitej śmietany. Łaskawie pozwolił mi dokończyć dzieła zniszczenia. Mam nadzieję, że po wykonanych przeze mnie daniach nie ucierpiało jego dobre imię.

A czy Wy zwracacie uwagę na estetykę podania deseru?

deser, lody, restauracja

K

Leave a Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge