Minimalizm oczami mężczyzny

Muszę przyznać, że ostatnio wręcz zachłysnąłem się pojęciem minimalizmu i wszystkim, co jest z nim związane. Słyszeliście kiedyś o czymś takim? A może część z Was świadomie lub nieświadomie zdążyła wprowadzić w życie główne postulaty tego.. trendu? Właściwie wpis na temat minimalizmu miał przypaść Martynie. To ona pierwszy raz rzuciła to hasło w mojej obecności i dzięki niej zainteresowałem się szerzej tym tematem. Chyba muszę jej podziękować. 🙂 Możliwe, że pokusi się w przyszłości o rozszerzenie moich uwag więc umówmy się, że to po prostu część pierwsza. Zaczynajmy!

Mniej znaczy więcej

W tych trzech słowach zawarta jest cała idea minimalizmu. W zasadzie można rozdzielić temat na dwie składowe.

– Jak robiąc mniej, zrobić więcej?

– Jak posiadając mniej można czuć się co najmniej tak samo szczęśliwym (zazwyczaj szczęśliwszym) jak w przypadku posiadania dużej ilości wszelkiego rodzaju dóbr?

Zacznijmy od drugiego podpunktu. Zawsze łatwiej pracuje się na rzeczach zmaterializowanych, których możemy dotknąć, poczuć. Wystarczy rozejrzeć się dookoła siebie. Po swoim pokoju, mieszkaniu, garażu. Czy te wszystkie przedmioty są Ci naprawdę potrzebne do życia? Założę się, że znalazłoby się dziesiątki takich, z których nie korzystałeś/aś co najmniej przez ostatnie pół roku. Może warto się ich po prostu pozbyć aby nie zajmowały przestrzeni wokół Ciebie? Można podarować je rodzinie/znajomym, oddać na fundację charytatywną, sprzedać na aukcji internetowej lub wyrzucić. Możliwości jest wiele. Zrób mały eksperyment i podziel swoje ‘skarby’ na dwie kupki. Te, z których często korzystasz i nie wyobrażasz sobie bez nich codziennego funkcjonowania i te, których nie używałeś/aś od długiego czasu. Czas podjąć decyzję, co zrobić z tą drugą kupką. Przyjrzyj się tym wszystkim rzeczom. Jeżeli czujesz, że coś NA PRAWDĘ może Ci się jeszcze przydać, włóż to do oddzielnego pudełka i pozostaw na jakieś pół roku na strychu czy w piwnicy. minimalizm, mniej znaczy więcej, pudełkoMożliwe, że miałaś/eś dobre przeczucie i dany przedmiot wróci wkrótce do łask. Jeżeli nie, po tym czasie możesz go z czystym sumieniem zutylizować. Pozostała część dóbr powinna bez zbędnych ceregieli jak najszybciej zniknąć z Twojego otoczenia. Zdarza się, że chomikujemy przedmioty gdyż mają dla nas charakter sentymentalny. Boimy się pozbyć figurki kupionej na wycieczce szkolnej do Zakopanego czy rysunku dziecka. W takich sytuacjach najlepiej jest zrobić zdjęcie temu przedmiotowi. Dzięki temu możemy dowolnie wracać do wspomnień i jednocześnie zwolnić miejsce dookoła.minimalizm, mniej znaczy więcej, pudełko, aparat, wspomnienia To bardzo prosta a zarazem skuteczna metoda. W ten sposób jakiś czas temu Martyna pozbyła się połowy tzw. rupieci ze swojego pokoju. Po powrocie do Polski zrobię to samo. 🙂

Szafa minimalisty

Kolejny temat warty uwagi. W mojej szafie mam dziesiątki koszulek, które kupiłem na przysłowiowej okazji. Były po prostu tanie i w miarę mi się podobały. W miarę, czyli w gruncie rzeczy były przeciętne a jedyną ich zaletę stanowiła cena. Przypominam sobie sytuacje, w których nawet nie szedłem w sklepie do przymierzalni, gdyż szkoda było czasu na przebieranie się w T-shirt za 15 zł. W taki właśnie sposób uzbierałem pokaźną liczbę egzemplarzy założonych raz czy dwa. Po pewnym czasie widząc stos ubrań dochodzisz do wniosku, że w rzeczywistości masz dosłownie kilka rzeczy, które tak naprawdę lubisz i de facto chodzisz w nich 80 % czasu. Znajome? Z pewnością tak.

Capsule wardrobe

Próbując rozwiązać ten problem natknąłem się w sieci na pojęcie ‘capsule wardrobe’. Polega to na tym, aby z możliwie jak najmniejszej ilości ubrań móc skomponować jak największą liczbę różnych stylizacji. Dodatkowo wykorzystuje takie kolory, które współgrają ze sobą bez względu na połączenie. Świetna sprawa. Nie musisz znać się na modzie aby wyglądać dobrze i tak też się czuć we własnym ubraniu.

Nie ilość, tylko jakość

Po skrócie omówię to na przykładzie ubrań, jednak dotyczy to praktycznie każdego aspektu życia.

Wielu ludzi mówi, że nie stać ich na kupowanie tanich rzeczy. Czasami patrząc na jakąś tandetę kupioną przeze mnie na promocji i rozpadająca się po 2 tygodniach użytkowania obiema rękami podpisuje się pod tym stwierdzeniem. Oczywiście na zawsze cena idzie w parze z jakością, jednak z dużym prawdopodobieństwem możemy przypisać temu rację. Wkrótce mam zamiar skomponować własną capsule wardrobe i pozbyć się pokusy ciągłego kupowania nowych, niepotrzebnych rzeczy. Wiem, że wiąże się to ze sporym wydatkiem, dlatego zamierzam zrobić to w sposób przemyślany. ‘Zainwestuję’ tylko w takie rzeczy, w których będę czuł się dobrze, będę miał pewność, że nawet za rok czy dwa nadal będą odpowiadały stylowi mojego ubioru (jakkolwiek by to nie brzmiało 😉 ) oraz nie ulegną szybkiemu zniszczeniu. Cała filozofia. Wydając raz, ograniczę wydatki związane z częstym robieniem zakupów, nie mówiąc już o zaoszczędzonym czasie.

Jak tylko skomponuję moją skromną garderobę napiszę o tym oddzielny post i podzielę się spostrzeżeniami. Jestem przekonany, że to będzie pozytywna zmiana. W prostocie siła.minimalizm, mniej znaczy więcej, pudełko, ubrania, krzesło

Druga twarz minimalizmu

Jeżeli chodzi o pracę w zgodzie z ideą minimalizmu, tutaj również można znaleźć kilka kluczowych elementów. Przede wszystkim należy zdać sobie sprawę z tego, że posiadanie wielu rzeczy do zrobienia nie jest jednoznaczne ze zrobieniem tych wszystkich rzeczy. Warto skupić się nad sensem tego zdania. Tworzenie listy zadań do zrobienia na konkretny dzień jest samo w sobie bardzo dobrą praktyką. Potrafi uporządkować nasze poczynania, znacznie redukuje marnowanie czasu, wpływa na nas mobilizująco, obniża poziom stresu. Niestety co za dużo, to niezdrowo. Może się zdarzyć, że w wyniku jakichś nieprzewidzianych zdarzeń lub po prostu gorszej predyspozycji danego dnia możemy nie wypełnić wszystkich zaplanowanych na ten dzień zadań. I co wtedy? Efekt odwrotny do zamierzonego. Jesteśmy podenerwowani, rozczarowani, sami sobie robimy niepotrzebne wyrzuty. Nie lepiej stworzyć własny system, który zminimalizuje ryzyko występowania takich sytuacji? 🙂minimalizm, mniej znaczy więcej, pudełko, gazeta, ogień

Priorytety

Jeżeli już odnotowałaś/eś zadania na nadchodzący dzień spójrz na chłodno na swoją listę i oceń, czy to wszystko na pewno jest konieczne do zrobienia. Być może są to nieistotne rzeczy, niewnoszące żadnej wartości do twojego życia, które niepotrzebnie wprowadzają tłok w planie dnia. Sam swego czasu dałem wpędzić się taką pułapkę i narzucałem sobie zbyt mocne tempo, przez co nawet jeżeli wykonałem wszystkie zadania czułem się zbyt wyczerpany aby cieszyć się z osiągnięcia. A przecież nie o to w tym wszystkim chodzi.

Podążaj za marzeniami

Warto zastanowić się, co stanowi Twoje największe marzenia (cele) na najbliższy rok, 2 lata. Wybierz 3-4 takie, których osiągnięcie sprawiłoby Ci największą radość. Następnie rzuć okiem na swoją listę z zadaniami do wykonania i oceń, czy wszystkie te czynności przybliżają Cię do celu. Jeżeli tak, to do dzieła! Zdarza się to naprawdę rzadko, czego sam byłem doskonałym przykładem. Dlatego też możliwe jest, że ty także będziesz musiał/a wykreślić kilka pozycji i skupić się na tych najważniejszych. To działa. Dopiero wtedy, gdy całym sobą oddajesz się pracy nad marzeniami wizja ich spełnienia stanowi motor napędowy do dalszej pracy.

Moimi celami, którym staram się poświęcać najwięcej czasu są:

– relacje z Martyną,

– praca i dbanie o finanse,

– zdrowie (w tym aktywność fizyczna)

– nauka języka,

– rozwój bloga.

Staram się zapełniać swój wolny czas tak, aby moje czynności współgrały z powyższą, krótką listą. Jak na razie efekty są bardzo zadowalające. 🙂

Coś jeszcze

Jeszcze kilka drobnych uwag, które mogą pomóc. Przynajmniej na początku. Ważne jest, aby nie chwytać kilku srok za ogon i w danym momencie pracować tylko nad jedną rzeczą. Wszystko po kolei. Skakanie z kwiatka na kwiatek nie przynosi dobrych rezultatów, podczas gdy sumienna praca nad konkretnym zadaniem jest o wiele bardziej efektywna. Można porównać to do piasku przesypującego się w klepsydrze – ziarenko po ziarenku.minimalizm, mniej znaczy więcej, pudełko, klepsydra, czas Ponadto, najważniejsze rzeczy warto robić z samego rana – wtedy, gdy mamy najwięcej energii. Energia jest wyczerpywalna, więc tylko od nas zależy czy rozładujemy baterie przeglądając Facebooka, czy poświęcając chwilę na produktywną pracę.

Mam nadzieję, że udało mi się poniekąd wyjaśnić, dlaczego mniej znaczy więcej. Być może ktoś z Was złapał bakcyla minimalizmu? Jeżeli tak, bardzo się cieszę! Jeżeli nadal nie jesteś przekonany/a, spróbuj wprowadzić jakąś drobną zmianę w swoim życiu, zgodną z ideą minimalizmu. Jeżeli Ci się spodoba, brnij dalej. Jeśli uznasz, że to nie dla Ciebie po prostu omiń temat i wróć do własnego trybu. To nic nie kosztuje, a efekty mogą okazać się zdumiewające. W sieci znajduje się dużo informacji na temat minimalizmu. Poszukajcie jakichś ciekawych rozwiązań. A może ktoś z Was zechce podzielić się swoją opinią na temat tego trendu? Czekam na Wasze komentarze.

Pozdrawiam,

K.

Leave a Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge