Piękna panna młoda (Cz. 1)

Każda kobieta w dniu swojego ślubu chce czuć się jak najlepiej ( tym samym zachwycić Pana Młodego:D). To chyba nie jest żadne odkrycie, że w okresie poprzedzającym ten najważniejszy dzień mamy milion postanowień w stylu „do wesela..”.  Ja oczywiście nie jestem wyjątkiem i też wprowadzam od jakiegoś czasu dużo zmian. Planuję pewne działania, które mają mi pomóc osiągnąć sukces i staram się nie poddawać, aby do naszego ślubu wyglądać (i czuć się) po prostu wyjątkowo. Ot, taka piękna panna młoda.

Główne punkty na liście do realizacji to:

  • w miarę moich możliwości ładna cera
  • gęste i długie włosy
  • mocne paznokcie
  • ekstra białe zęby
  • fajna figura (wiem, wiem pojęcie względne, ale o tym później)

to do, piękna panna młoda

Część z tych rzeczy (jeśli nie czytaliście albo już nie pamiętacie to klikajcie TU) znalazła się na liście postanowień noworocznych a więc jest realizowana od prawie pół roku. 🙂

Jeżeli jesteście ciekawi co robię, aby osiągnąć ww. cele zapraszam do lektury. Gdybym chciała napisać o wszystkich punktach w jednym poście – chyba nikt nie dotrwał by do końca więc co jakiś czas będę publikować posty dot. kolejnych punktów. Dzisiaj napiszę Wam tylko o pierwszej kwestii.

CERA

Na początku powiem, że nigdy nie miałam nie wiadomo jakich problemów z cerą. Owszem, miewałam okresy, że bez makijażu wstydziłam się wyjść z domu, ale te czasy mam już dawno za sobą. Podpowiem Wam, że to nie cera się tak zmieniła, a ja i moje podejście.

A więc tak jak napisałam – nie mam idealnej buzi. Wiem, że są ludzie którzy mają dużo większe problemy na twarzy i powiedzą, że przesadzam, ale wiem też że są szczęściary, które nie wiedzą co to makijaż a i tak wyglądają jak milion dolarów (zazdroszczę!). Przechodząc do meritum. Moją największą zmorą są zaczerwienienia na całej twarzy, które naprawdę rzucają się w oczy, zatkane pory na nosie  i mniejsze bądź większe wypryski. Mogę się też pochwalić konkretnymi cieniami pod oczami, ale stosunkowo łatwo je ukryć, więc chwilowo im odpuszczam – zajmę się nimi w następnej kolejności.

Naturalne – zawsze najlepsze?

Mam bardzo wrażliwą i alergiczną skórę, większość kosmetyków mnie uczula i pogarsza jej stan więc muszę bardzo uważać przy jakichkolwiek zakupach. Na zasadzie prób i błędów odkryłam, że naturalne produkty są dla mnie najlepsze. Wiem, że części z Was one się nie sprawdzają, są zbyt delikatne, ale każdy jest inny i to co dla mnie jest świetne u Ciebie może się kompletnie nie sprawdzić – i odwrotnie. Tak więc szukajcie, eksperymentujcie, aż w końcu znajdziecie swoje ideały. 🙂

piękna panna młoda, naturalne kosmetyki

Wiem co jem! A na pewno czego nie powinnam 🙂

Na podstawie ponad rocznych obserwacji zauważyłam również, że to nie tylko kosmetyki mają znaczenie, ale też DIETA! Okazało się (i jestem już tego całkowicie pewna), że najbardziej negatywny wpływ na wygląd mojej cery ma CZEKOLADA. Bardzo długo nie chciałam w to wierzyć i wmawiałam sobie, że to na pewno zawsze zbieg okoliczności. Przecież to niemożliwe! Najlepsza na świecie słodkość może mi robić krzywdę? No niestety może. Tak więc od kilku miesięcy żyję bez czekolady. Oczywiście są takie dni, że nie mogę wytrzymać i w końcu po nią sięgam, ale zawsze później za to płacę. Dlatego ochota jest coraz mniejsza. Staram się ją zastępować fit deserami, ciastami, albo właśnie zdrowszą, domową wersją czekolady. Od czasu odstawienia (praktycznie całkowicie) cukru i słodyczy widzę poprawę – i jestem z siebie dumna.

piękna panna młoda, czekolada, słodycze, cukier

W moim przypadku problemy z zaczerwienioną skórą i wypryskami pogłębia również alkohol. Zawsze, ale to zawsze po jakichś imprezach kiedy napiję się wina bądź wódki na drugi dzień patrzenie w lustro boli. Efekty są natychmiastowe.. dlatego staram się również ograniczać i ten czynnik. Oczywiście wszystko w granicach rozsądku, kiedy jest ważna okazja do świętowania, nie odmawiam sobie wszystkiego, aczkolwiek używam z głową. Grunt to znaleźć złoty środek. 🙂

piękna panna młoda, wino, czerwone wino, alkohol

Co na noc?

Wracając do pielęgnacji – od jakiegoś czasu stawiam na minimalizm. Zasada im mniej tym lepiej potrafi zdziałać cuda! Do demakijażu używam oleju kokosowego oraz pianki myjącej do cery wrażliwej i alergicznej z Pharmaceris – idealny zestaw dla mojej skóry. Olej dokładnie zmywa makijaż, pianka usuwa uczucie „tłustości” i koi podrażnienia. Czasami, zamiast pianki używam żelu aloesowego Holika Holika – również daje radę. Następnie spryskuję ją tonikiem różanym z Evree i idę spać. Odkąd nie nakładam kremu na noc, moja cera stała się bardziej normalna. Skończyły się problemy z tłustą strefą T i przesuszeniami na policzkach – jeżeli nie wyobrażacie sobie pójścia spać bez nałożenia kremu bądź maski na twarz i jednocześnie macie problemy z cerą – spróbujcie. Nasza skóra jest inteligentna, noc to czas regeneracji. Jeżeli nakładacie krem, wyręczacie ją w pewnym sensie, przez co staje się ona zbyt „leniwa” i przestaje pracować. Nie jestem specjalistą w tej dziedzinie, ale są fajne blogi gdzie możecie poczytać artykuły specjalistów – polecam poszukać i zagłębić się w temat! Może i Wasza cera Wam podziękuje za takie zmiany.

noc, księżyc, piękna panna młoda

A co na dzień dobry?

Rano, od razu po przebudzeniu myję buzię tą samą pianką z Pharpaceris, spryskuję tonikiem różanym i nakładam krem. Mam kilka ulubionych i w zależności od potrzeb używam ich na zmianę. Jeżeli macie cerę naczynkową mogę Wam polecić krem nawilżająco – wzmacniający Pharmaceris z serii N. Akurat mi się skończył, więc muszę uzupełnić zapasy, bo świetnie wycisza zaczerwienienia i nawilża – jest idealny pod makijaż. I co dla mnie ważne, fajnie współpracuje z minerałami. Kolejny kosmetyk, który nigdy mnie nie zawiódł to krem ze śluzem ślimaka ORIENTANA. Pięknie nawilża buzię, nadaje się pod makijaż, nie zapycha, czego chcieć więcej? W okresie letnim przerzuciłam się na krem z wysokim filtrem, ale nie znalazłam jeszcze tutaj swojego ideału. Obecnie używam Ivostin Solecrim 50SPF dla skóry wrażliwej oraz alergicznej i jestem względnie zadowolona. W każdym razie nie mam się do czego przyczepić, więc na razie przy nim zostaję.

kawa, piękna panna młoda

Tygodniowa rutyna

Dodatkowo raz w tygodniu nakładam peeling enzymatyczny Perfecta z wit. C, maseczkę nawilżającą z Nacomi i maskę oczyszczającą z węglem aktywnym Ecocera (zupełnie się nie sprawdza, na szczęście właśnie się kończy i szukam czegoś innego, macie jakiegoś pewniaka do polecenia?) plus peeling na usta z Evree. I to tyle! Niby tak niewiele, a zmiany już są widoczne. Skończyły się problemy z suchymi skórkami na nosie/policzkach i świecącym czołem. Jak widzicie regularne dbanie o cerę w moim przypadku przynosi fajne efekty – już jestem zadowolona, a liczę na jeszcze więcej. Mam nadzieję, że do ślubu będę całkowicie usatysfakcjonowana. Trzymajcie kciuki!

piękna panna młoda, kosmetyki, pielęgnacja cery

A jeżeli – tak jak ja – macie problemy z organizacją i często zapominacie o rzeczach, które musicie danego dnia zrobić zajrzyjcie TU. Sprawdzony (i bardzo skuteczny!) sposób na planowanie, realizację zadań, pilnowanie siebie a przy okazji oszczędność czasu.

*Jeżeli komuś przyszedł do głowy szalony pomysł, że wpis jest sponsorowany – uspokajam – nie jest. 🙂

A jak Wy dbacie o swoją cerę? Lubicie naturalne kosmetyki czy nie zwracacie uwagi na składy produktów? Podzielcie się swoimi spostrzeżeniami w komentarzach! Jestem ciekawa Waszych opinii. 🙂

Pozdrawiam!

M.

 

Leave a Reply

3 thoughts on “Piękna panna młoda (Cz. 1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge