Piękna panna młoda (cz.2)

Przed Wami kolejny wpis z serii „Piękna panna młoda”. Jeżeli nie czytaliście pierwszej części – odsyłam Was TU.

Dzisiaj natomiast zajmiemy się WŁOSAMI i ich pielęgnacją. 🙂

Na początku zaznaczę, że nigdy nie miałam pięknych, długich, gęstych włosów jak w reklamach szamponów. Od zawsze były cienkie, słabe i (mniej lub bardziej) wypadały. Jeszcze w czasach podstawówki próbowałam je zapuszczać i poza tym, że były długie nie miały w sobie nic nadzwyczajnego. Ot, zwykłe włosy. Może nie w najgorszym stanie, ale i nie w najlepszym. Nie pomagały szampony z czarnej rzepy, wcierki wzmacniające, kuracje przeciw wypadaniu, witaminy ani wizyty u kolejnych dermatologów. „Taki już mój urok. Ładna cera, mocne paznokcie i piękne włosy nie są dla mnie”. I przez bardzo długi czas tak właśnie myślałam!

wł,osy, piękne włosy, pielęgnacja włosów

Upłynęło  bardzo dużo czasu zanim w końcu doszłam do wniosku, że ZAWSZE można coś poprawić, ZAWSZE może być lepiej – nawet jeśli wciąż nie idealnie, trzeba tylko wytrwale próbować, eksperymentować, poszukiwać, ale o tym później. 🙂

Tak więc kiedy pogodziłam się z tym, że nie mam na co liczyć postanowiłam je obciąć na krótko – były to zamierzchłe czasy gimnazjum/liceum. W głębi duszy łudziłam się, że dzięki temu MOŻE odrosną mocniejsze.. ale to tak nie działa. Porzuciłam więc wszelkie marzenia o burzy cudownych włosów za pas na rzecz takich zwyczajnych, maksymalnie do ramion – i powiem Wam, że nawet się polubiliśmy!

Taki stan rzeczy trwał aż do niedawna. Wraz z nowym rokiem postanowiłam sobie, że ZNOWU spróbuję o nie zawalczyć – nawet zapisałam taki punkt na liście z postanowieniami noworocznymi. Moim głównym motywatorem był ślub. W końcu trzeba je „jakoś” upiąć, nie!? 🙂

Jantar?

Po przejrzeniu całego Internetu poczyniłam pierwsze kroki. Na początek zaopatrzyłam się w zestaw startowy czyli szampon, wcierkę i mgiełkę do włosów JANTAR. Zachęciły mnie pozytywne opinie w Internecie, gdzie dziewczyny pisały o skuteczności ww. produktów podczas systematycznego stosowania, no i oczywiście bardzo korzystna cena. Z racji tego, że efekty nie powaliły mnie na kolana i niestety nie zauważyłam większych zmian (zależało mi głównie na powstrzymaniu wypadania) postanowiłam szukać dalej, jednocześnie nie odstawiając Jantara.

Olejek z czarnuszki czy Biotebal?

Około marca postawiłam na olejek z czarnuszki. Podobnie jak w pierwszym przypadku – znalazłam masę dobrych komentarzy nt. zbawiennego działania tego olejku. Równocześnie zaczęłam miesięczną kurację Biotebalem. Była to moja ostatnia deska ratunku. W rzeczywistości zauważyłam wysyp baby hair i znaczne wygładzenie. Włosy jednak dalej wypadały – może w minimalnie mniejszym stopniu. Ponadto Biotebal odmienił moje rzęsy. Stały się dłuższe i mocniejsze – co mnie pozytywnie zaskoczyło bo tego w planach nie było. Tak więc nie uważam, że mój wysiłek poszedł na marne. Podsumowując 4 miesiące zmagań – myślę, że wszystkie te produkty w jakimś stopniu mi pomogły. Pozytywnie wpłynęły na porost nowych włosów i ich ogólną kondycję. Nie osiągnęłam jednak tego, co sobie założyłam a więc znaczna redukcja wypadania włosów i wzmocnienie.

piękne włosy, włosy, pielęgnacja włosów

Od jakiegoś czasu znowu przeszukuję włosowe blogi i liczę na jakieś nowości. Trafiłam w miejsca, których wcześniej nie udało mi się odkryć i od około 2/3 miesięcy wprowadzam w życie nowe zmiany. Oto lista tych najważniejszych:

1. Mycie włosów metodą OMO.

Co to takiego? Po zmoczeniu włosów nakładam na nie odżywkę ( ma za zadanie zabezpieczyć włosy przed szkodliwym działaniem szamponu, więc możecie użyć takiej, która Wam się nie sprawdziła bądź kupić jakąkolwiek, najtańszą), następnie nie spłukuję jej, a nakładam na skórę głowy szampon ( wybierajcie takie z możliwie naturalnym składem). Ja staram się omijać SLS-y itp. Możecie też spróbować szamponów dla dzieci, z reguły są one delikatniejsze, ale mogą również okazać się zbyt słabe – tak jak to było w moim przypadku. Na drugi dzień włosy były już przetłuszczone. Następnie wszystko spłukuję i jeszcze raz myję głowę delikatnym szamponem – tym razem już bez odżywki. Na koniec wszystko spłukuję, aplikuję odżywkę o mocniejszym działaniu i bogatszym składzie (możecie również użyć ulubionej maski) wg. zaleceń producenta. Wiem, że jest z tym trochę zachodu. Czasem też mi się nie chce, zwłaszcza rano – kiedy każda minuta jest na wagę złota. Stosuję jednak niniejszą metodę od ok. 2 miesięcy i naprawdę widzę różnicę. Moje włosy wyglądają na zdrowsze. Pięknie się błyszczą, nie puszą, pomimo odstawienia jedwabiu w ogóle się nie plączą i nie mam problemu z ich rozczesywaniem.

piękne włosy, włosy, pielęgnacja włosów

2. Zamiast agresywnego wycierania włosów daję im czas.

Delikatnie odciskam nadmiar wody i zawijam włosy w ręcznik – BEZ CZESANIA. Jeżeli się śpieszę suszę je, ale uwaga ZIMNYM POWIETRZEM. Trwa to co prawda chwilę dłużej, ale włosy nie są dzięki temu przesuszone i wyglądają na zdrowsze.

3. Do czesania używam tylko szerokiego grzebienia bądź czasem Tangle Teezer.

4. Nie kładę się już spać z mokrymi lub rozpuszczonymi włosami.

Są one wtedy narażone na dodatkowe uszkodzenia. Teraz splatam je w luźny warkocz lub delikatny kucyk.

warkocz, włosy, piękne włosy

5. Używam tylko materiałowych, delikatnych gumek typu invisibobble.

Staram się nie wiązać już ciasnych kucyków na czubku głowy, które aż ciągną. Wiadomo, że takie poczynania tylko osłabiają nasze włosy – zrezygnujcie z nich i Wy. Włosy będą Wam wdzięczne;)

6. Lokówka/prostownica.

Kiedyś nie wyobrażałam sobie wyjścia z domu w niewyprostowanych włosach – dzisiaj nie mam z tym problemu. Dzięki temu moje włosy nie są już tak przesuszone. Sporadyczne prostowanie bądź kręcenie ma zdecydowanie mniej destrukcyjny wpływ – dlatego od okazji sobie na to pozwalam, ale nie za często!

lokówka, włosy, piękne włosy

7. Peeling.

Raz w tygodniu – przed myciem – nakładam na skórę głowy peeling i delikatnie masuję. Efekty? Włosy zaczęły szybciej rosnąć, mniej się przetłuszczają i nie są „oklapnięte”. Możecie kupić gotowy produkt, albo samemu go przygotować. Jako bazę polecam cukier – dodaję do niego żel aloesowy bądź odżywkę i gotowe! Czytałam również o kawie, ale podobno ciężko ją wypłukać z długich włosów, więc narazie nie mam odwagi spróbować. Jestem zadowolona z cukru. 🙂

8. Od kilku dni przujmuję również kompleks witamin Merz Special włosy, skóra, paznokcie.

Dam Wam znać za około 2/3 miesiące czy warto i czy są efekty.

No i to by było na tyle! Niby tak niewiele a tak wiele. Widzę znaczącą poprawę, kondycja moich włosów znacznie się poprawiła, co jeszcze bardziej napędza mnie do dbania o nie. 😉

A może macie jakieś inne sposoby na utrzymanie pięknych włosów? Polecacie jakieś konkretne produkty? Dajcie znać, z chęcią przetestuję coś nowego.

Pozdrawiam!

M.

Leave a Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge