Przełożony czyta nasze listy!

Nasza skrzynka pocztowa połączona jest ze skrzynką hotelową. Co jakiś czas przychodzi do nas list z gminy lub towarzystwa ubezpieczeniowego. Czysta makulatura. Raz w miesiącu za pośrednictwem poczty otrzymujemy od szefa rachunek z wynagrodzeniem za dany okres pracy. Klucz do skrzynki posiada tylko szef kuchni, który zrządzeniem losu jest również menagerem hotelu i restauracji. Jak dla mnie o dwie funkcje za dużo. To, że nie pałamy do siebie sympatią to mało powiedziane. Przekazanie przez niego korespondencji polega na położeniu na stoliku kopert. Bez słowa. Tego dnia moją uwagę zwrócił jeden fakt. Listy przyniósł jego umiłowany pomocnik – pełniący funkcję kelnera i baristy. Ogólnie w porządku facet, nie wiem jakim cudem utrzymuje kontakt z tym.. z tym drugim. Zapaliła mi się lampka, że coś jest nie tak. Podchodzę do stolika. Koperta zaadresowana moim nazwiskiem jest otwarta. Mamy się!

-Czy ktoś otwierał mój list? Zapytałem i skierowałem wzrok w odpowiednim kierunku. Szef kuchni podniósł rękę, akurat coś przeżuwał i chyba nie był w stanie jednocześnie mówić.

-Dlaczego? Kontynuowałem, trzymając kartkę w ręku.

W odpowiedzi zaprosił mnie przed stół kuchenny, wziął do ręki nóż i pokazał jak wygląda otwieranie kopert w jego wykonaniu. Imponujące. Domyśliłem się, że chodziło mu o szybkość z jaką to robi i fakt, że nie zwraca uwagi na to co otwiera, a cała sytuacja to czysty zbieg okoliczności.

Od początku domyślałem się, że nie zrobił tego celowo. Nie mniej jednak nie mogłem przemilczeć sprawy. Cierpliwie czekam na rozwój sytuacji. Widzę, że jest poddenerwowany, w końcu ewidentnie zawinił. W dodatku wszystkiemu przygląda się M., młody kucharz i kelner. Patrzymy sobie prosto w oczy. Jak w westernie. Nad głowami unosi się para ze zmywarki. W końcu nie wytrzymał. Odpowiada, że powinniśmy mieć swoja skrzynkę i nie czyta cudzych listów, a poza tym to on ustala nam wynagrodzenie więc wie ile zarabiamy. Znowu gafa. Zapytałem skąd w takim razie wie, że w środku był rachunek od właściciela hotelu. Tym razem wybrnął. Bez wahania odpowiedział, że poznał po kopercie. Faktycznie, te od prawdziwego szefa są charakterystyczne.

I’m just asking’ – odparłem i wróciłem do pracy. Rewolwer wrócił na swoje miejsce. Darowałem mu życie. Może faktycznie to on daje dyspozycję do wynagrodzenia? Kto zrobiłby to w przyszłym miesiącu? revolver

K.

Leave a Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge