Sałatkowy wirtuoz

sałatka, sałatkowy wirtuozPierwsza duża impreza. Wprawdzie pracowałem kiedyś przy obsłudze balu sylwestrowego, ale nie miałem okazji pomagać w przygotowywaniu potraw. W dodatku bariera językowa towarzyszy nam od samego początku. Jeżeli uczycie się w szkole niemieckiego, nie ściągajcie na klasówkach! Nigdy nie wiadomo co życie przyniesie 🙂 Z naszym szefem kuchni dogadujemy się.. średnio. Zarówno językowo, jak i światopoglądowo. Mówimy głównie po angielsku, posiłkując się niemieckimi słówkami. W końcu trzeba pokazać, że szybko się uczymy. Czasami jak nie znam jakiegoś potrzebnego słowa to po prostu je sobie wymyślam i udaję, że wszystko jest ok. Przecież przełożony nie przyzna się, że nie zrozumiał co do niego powiedziałem. Gdyby ktoś przy Was powiedział na kostkę brukową ‘bruckwalk’ – to ściemnia. Ale do rzeczy. Wspólnie z M. mieliśmy do przygotowania 120 talerzy z bukietem sałat. Pokazał pierwszy, reszta w naszych rękach, nogach – czymkolwiek, aby było zrobione jak najszybciej. Miejsca jak na lekarstwo, upychamy talerze gdzie tylko się da. Szafki, stoliki, stoły, parapety, dosłownie każda płaska powierzchnia.

Robota gotowa, przychodzi władca. Spogląda na pierwszy talerz, drugi, szybki rzut okiem na resztę.

Wszytko źle. ‘To nie jest mój styl. Miało wyglądać like a flower’

Znalazł się.. Vincent van Gogh. W myślach dodałem kilka polskich epitetów w międzyczasie z zaangażowaniem poprawiając pierwszą konstrukcję. Pytam M. (po naszemu), jakim cudem ma to być jego styl, skoro my to zrobiliśmy – w dodatku pierwszy raz. Ale nie dyskutujemy, robimy od nowa kwiaty na talerzach. Na sam koniec polał wszystko jakimś sosem, przykrywając mozolnie układane figury.

Tego wieczoru na kuchni było dosyć gorąco, ale nie możemy zdradzać zbyt wielu szczegółów. To nieprofesjonalne 😉

A jak wyglądają Wasze relacje z przełożonymi? Lubicie swoją pracę?

K

Leave a Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge