Wracamy do gry!

Dzisiaj chciałabym się podzielić z Wami dobrą wiadomością. Będzie krótko – obiecuję. Tak jak w tytule posta – WRACAMY DO GRY:)

GRUNT TO SIĘ NIE PODDAWAĆ

Jak wiecie z poprzednich wpisów nie mieliśmy ostatnio zbyt wiele szczęścia w Szwajcarii.. Zarówno praca jak i nasze auto dało nam się we znaki. Ówczesna sytuacja dość brutalnie sprowadziła nas na ziemię i podała w wątpliwość wiele naszych celów. Podczas powrotu do domu nie byliśmy już tacy pewni czy chcemy kolejny raz (już trzeci) próbować. A może by tak dać sobie spokój, może to wszystko nie ma sensu i porwaliśmy się z motyką na Słońce? Może powinniśmy wrócić na stałe do Polski, znaleźć jakąś pracę i tak sobie żyć z dnia na dzień? Otóż dzisiaj Wam i również trochę nam odpowiadam na to pytanie: NIE. Nie odpuszczamy i walczymy o swoje!Wracamy do gry, praca, praca za granicą, wyjazd za granicę, nowa praca, koniczyna, czterolistna koniczynaZacznijmy może jednak od początku. Ponad dwa miesiące przesiedzieliśmy (dosłownie) w domu. I powiem Wam szczerze, że to był fajny czas. Mogliśmy nadrobić trochę zaległości w kontaktach ze znajomymi, przyjaciółmi, rodziną.. 🙂  Planowaliśmy co prawda zacząć nową pracę pod koniec lutego, ale wtedy niestety się nie udało. Teraz natomiast, możemy się już Wam pochwalić – w poniedziałek wyjeżdżamy do Szwajcarii, mamy nową pracę! I chociaż nie było łatwo jej znaleźć – powiem więcej – było cholernie ciężko (!), to dopięliśmy swego. Ktoś postanowił dać nam w końcu szansę. 🙂

NADZIEJA UMIERA OSTATNIA

Kiedy zaczęliśmy wysyłać CV do różnych miejsc (nie tylko konkretnych hoteli/restauracji, ale również do agencji pośrednictwa pracy) zderzyliśmy się ze ścianą. Dostaliśmy masę odmownych wiadomości – mamy komplet, potrzebujemy kogoś z bardzo dobrym niemieckim/włoskim/francuskim, szukamy tylko jednego pracownika, itp., itd. Mogę tak wymieniać w nieskończoność. Potem pojawiło się światełko w tunelu – „przyjedźcie na kilka dni próbnych, a może się dogadamy”. Ponad 1500 km.. na dni próbne. Przecież to jest jakiś żart. Nie było jednak innych opcji, więc w akcie desperacji braliśmy to pod uwagę.. I wtedy nastąpił moment przełomowy. Odezwało się do nas kilka hoteli w przeciągu tygodnia, które były zdecydowane zatrudnić nas bez żadnych prób, rozmów kwalifikacyjnych i innych kwiatków. Jakież było nasze szczęście, że po tylu nieudanych próbach w końcu się udało :D. Mogliśmy sobie troszkę „powybrzydzać”, wybrać najlepszą (na podstawie zdobytych informacji i intuicji) dla nas opcję i w końcu przyjąć którąś propozycję.Wracamy do gry, praca, praca za granicą, wyjazd za granicę, nowa praca, nadzieja

BĘDZIE DOBRZE?

Czy tym razem nasze przeczucie nas nie zawiodło i znaleźliśmy dobre miejsce? Tego niestety jeszcze nie wiemy. Nie jesteśmy w stanie prześwietlić drugiego człowieka przez wiadomości mailowe, ale mamy nadzieję, że tym razem nam się  uda. Więc trzymajcie kciuki, mamy przed sobą bardzo długą drogę i wiele wyzwań już na miejscu. Przyda nam się Wasze wsparcie bo stres przed kolejnym wyjazdem jest ogromny – zwłaszcza po poprzednich doświadczeniach :).Wracamy do gry, praca, praca za granicą, wyjazd za granicę, nowa praca, droga, długa droga, podróżA Wy co o tym myślicie? Czy będąc na naszym miejscu dalej próbowalibyście szukać szczęścia za granicą?

PS. Pamiętajcie o konkursie na naszym Facebook`u, w którym możecie wygrać bilety do kina – trwa tylko do jutra! 🙂

Pozdrawiam!

M.

Leave a Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge