Zaręczyny we Włoszech – hit czy kit?

Przyznawać się! Kto z Was ma już ten etap za sobą? Kto się ociąga? Kto nie może się doczekać? Ile ludzi tyle historii. Być może część z Was nie chce wychodzić za mąż/żenić się więc ten ‘problem’ bezpośrednio Was nie dotyczy i uznacie wpis za niewarty uwagi. Jeżeli pomimo tego postanowicie doczytać do końca, będzie mi bardzo miło 🙂

Postaram się opisać tą podniosłą chwilę z mojej perspektywy. Z reguły lubię mieć wszystko zaplanowane – jak najmniej improwizacji. Nudziarz. W tej kwestii nie było inaczej, godziny spędzone w sieci na szperaniu ‘gdzie to zrobić’, dziesiątki wizyt u jubilerów z różnymi doradcami. Nie mieszkaliśmy razem z M., więc miałem ułatwione zadanie – nie musiałem wymyślać, że idę kolejny raz na siłownię czy poszukać czegoś nowego w bibliotece. Raz zdarzyła mi się gafa, która mogła przekreślić całą niespodziankę. Nocowałem u M. i zaspałem do pracy. Rano z pośpiechu zapomniałem zabrać telefonu. W galerii zdjęć miałem fotografie kilku wariantów pierścionka. Nie przeglądamy sobie nawzajem telefonów (chyba ;d ), ale lubimy powspominać. Na podstawie zdjęć. Z telefonu. Łączyłem sobie te fakty w drodze do pracy i coraz bardziej odechciewało mi się tam jechać. Byłem już i tak spóźniony, nie wezmę przecież urlopu na żądanie. Wymyśliłem (jak mi się wtedy wydawało) genialny plan. Z użyczonej na miejscu komórki wysłałem do M. wiadomość, żeby pod żadnym pozorem nie wchodziła w moją galerię bo.. mam.. mam tam zdjęcia z projektu prezentu urodzinowego. Nic lepszego nie przyszło mi do głowy. Urodziny wypadały za miesiąc więc było duże prawdopodobieństwo, że przejdzie. Co byście zrobili po otrzymaniu takiego SMSa? Mnie chyba zjadłaby ciekawość. Odniosłem sukces, ale tylko połowiczny. Już po chwili M. była z moim telefonem u przyjaciółki w pokoju obok. Jakie szczęście, że mieszkały wówczas razem i ta mogła jej sprawdzić cóż takiego strasznego trzymam w tej galerii. :> Sama, tak jak ją prosiłem nigdzie nie zaglądała więc wszystko w porządku 🙂 Noo, może przypadkiem wykreśliła wzór odblokowania. Tak oto w mój misterny plan została włączona kolejna osoba. Pofochałem się do wieczora ale w głębi duszy byłem zadowolony, że tylko tak się to skończyło. Swoją drogą chciałbym zobaczyć minę współlokatorki gdy zobaczyła zdjęcia 🙂

Dalsza część przygotowań przebiegała bez przeszkód. Wybór padł na Włochy. Staramy się wyjeżdżać przy każdej możliwej okazji, więc nie bałem się, że M. będzie coś podejrzewać. Po rezerwacji lotów zaczął się dylemat, w którym miejscu poprosić ją o rękę – Rzym daje duże pole do popisu. Fontanna Di Trevi, Koloseum, Panteon – wyobrażałem sobie scenę we wszystkich możliwych inscenizacjach ( i tylko z jednym scenariuszem 😉 ). Ostatecznie zdecydowałem się bagatela na inne państwo! Poczułem, że potrzebuję wsparcia a skoro jedziemy tylko we dwoje, będę musiał zadowolić się wsparciem duchowym. Tym ‘z góry’. Postawiłem na Plac Świętego Piotra w Watykanie.

Rzym, Rome, Plac Św. Piotra, Watykan, touristsJedziemy autobusem. Wiem, że za niecałą godzinę będzie po wszystkim. Mimo zimy, pogoda dopisywała – było mi bardzo gorąco więc stałem przy szybie w samym T-shircie. Co chwila dyskretnie przejeżdżałem dłonią po pudełeczku z pierścionkiem schowanym głęboko w kieszeni. Zupełnie jak ludzie na giełdzie szukający auta – nawet podrzędny złodziej widzi gdzie trzymają gotówkę 😉 Przystanek końcowy, dalsza część na piechotę. Marzyłem o pamiątkowym zdjęciu, więc cały czas rozglądałem się za odpowiednim miejscem. Światło, tło, cienie – jak rasowy fotograf, mimo że nie miałem ( i nadal nie mam) o tym zielonego pojęcia. Zrobiliśmy dziesiątki zdjęć pod każdym kątem, telefonem ustawionym na plecaku – nie mieliśmy statywu. Martyna zaczęła się denerwować. Od kiedy jestem takim fotomaniakiem? Po każdym ustawieniu gorliwe sprawdzanie jak wyszło. To musiało być irytujące.

Romr, Rzym, Watykan, Plac Św. PiotraGdy znalazłem satysfakcjonujące mnie parametry, trzeba było poprosić kogoś bardziej żywego niż mój plecak o zrobienie fotografii z prawdziwego zdarzenia. Kolejna zagadka dla M. – do tej pory prowizoryczny statyw na zmianę z selfie stickiem dawał radę, a teraz nagle wyszedł z łask. Byłem tak zestresowany, że nawet się nad tym nie zastanawiałem. Trzeba było wybrać narzędzia zbrodni. Kilkanaście metrów dalej zauważyłem parę mniej więcej w naszym wieku. Uderzam. Na kilka kroków przed celem usłyszałem, że rozmawiają po polsku. Kolejny plus, odszedł strach, że ze stresu zapomnę języka w gębie i nic z siebie nie wyduszę po angielsku. Po cichu wyjaśniłem plan działania i poprosiłem o pomoc. Bardzo się przejęli swoją rolą w całym zadaniu. Miałem wrażenie, że teraz stresujemy się we troje. Pokazałem jak zrobić serię zdjęć i wróciłem na swoje miejsce prowadząc nowych znajomych. Do dzieła. Dałem sygnał, pierwsze zdjęcia strzelają w aparacie. Fotograf daje z siebie wszystko a pewnie ma o tym takie samo pojęcie jak ja. Trzęsącą się ręką wyciągam opakowanie z kieszeni, klękam i.. nawet nie pamiętam jakiego sformułowania (zasłyszanego z ‘filmów o miłości’) użyłem. Wszystko działo się tak szybko. Łzy wzruszenia, wielka radość, 90 zdjęć na telefonie. Kilka dni później, gdy emocje już opadły, robiłem z nich śmieszne gify 🙂

Podziękowałem mojemu pomocnikowi i jego dziewczynie. Wysłuchaliśmy pięknych gratulacji po czym każdy poszedł w swoja stronę. Cieszyłem się, że M. powiedziała ‘ tak’ i że już po wszystkim. Dopiero teraz mogłem w pełni skupić się na odpoczynku i zwiedzaniu antycznych zabytków.

zaręczyny, engage, Watykan, ring, fiancee, narzeczony, narzeczonazaręczyny, engage, Watykan, ring, fiancee, narzeczony, narzeczona

Z perspektywy czasu uważam, że gdybym miał zrobić to ponownie wybór byłby taki sam -Watykan. Ktoś może uznać, że to oklepane miejsce. Zapewniam jednak Panowie, że jeżeli sami staniecie przed podjęciem decyzji co do odpowiedniej scenerii nawet najbardziej banalne miejsca będą brane pod uwagę. To naprawdę ciężki temat ale summa summarum wiąże się z jednymi z najpiękniejszych chwil w życiu. Każdemu, kto kiedyś planuje wziąć ślub z całego serca życzę takiego dylematu jaki opisałem powyżej 🙂

Znacie jakieś godne uwagi miejsca? Podzielcie się w komentarzach, może nie jednej osobie ułatwicie zadanie.

K

Leave a Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge